sobota, 4 kwietnia 2015

piątek, 3 kwietnia 2015

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 9 

Lucy 

Porlyusie poszła spać , a ja udałam się do  pokoju nieznajomego. Dalej był nie przytomny usiadłam koło łózka na krześle. Poczułam dziwne mrowienie na ręce. Spojrzałam w tamtą stronę. Moja ręka świeciła na  złoty kolor  wokoło mojego nadgarstka widniała złota bransoletka. Popatrzałam na rękę mojego nowo poznanego znajomego  jego ręka świeciła tak samo tylko zamiast złotego koloru on miał srebrny. Jakaś nie znajoma dla mnie siła przyciągała nasze rece do siebie. Kiedy ,, brazoletki" sie złączyły poczułam przeszywający ból. Nie mogłam tego wytrzymać krzykłam z bólu. zamkałam oczy. Pojawiły sie jakby urywki wspomnien: Było cimno usłyszałam kroki po krótkiej chwili ból w brzuchu potem w głowę  następny w nogi  a potem jeszcze następny  i następny. Usłyszałam moje imie
- Lucy! Lucy!
Gwałtownie otworzyłam uczy nademna stała Porlyusie i nieznajomy chłopak.
- Co sie stało? Gdzie ja jestem? Dlaczego mnie głowa boli i tak słabo sie czuje?
- usłyszałam krzyk to przybiegłam zobaczyłam cie lezącą na podłodze krzyczącą żeby ktos cie zostawił - powiedziała Porlyusie - a zle sie czujesz bo masz mało mocy magicznej
Moje oczy stawały sie coraz ciesze
- Ej nie zasypiaj ! -krzyknął chłopak
- Zostaw, niech odpocznie? Pomożesz mi ja dac na łóżko?
- tak
Natsu  

Był już ranek. po spalonym śniadaniu, razem z Happim poszliśmy do gildi. weszłem bo budynku robiąc wejście~ ala Natsu krzycząc - Wróciłem
Pojedyncze  osoby mi pomachały a inne po prostu sie przywitały. Poszłem do baru
- Hej Mira
- Witaj Natsu
- Była już tu Lucy?
- Nie jeszcze nie a co tesknisz za nią?

- Nie no co ty, porostu mam dziwne uczucie ze cos sie stało.
- Stało sie, zakochałeś sie w Lucy- Uwaga Natsu zakochał sie w Lucy - wykrzyczała Mira
- uu brawo - krzyknął ktoś z tłumu
- Wiedziałem ze ja kochasz - następna osoba
- Ale wcale ze tak nie jest- zaprzeczyłem
- Oj jasne jasne, zapałko - powiedział Grey
Olałem wszystkie krzyki skierowane do mnie i . Poszedłem do mieszkanie Lucy. Wskoczyłem na okno wychyliłem głowę, rozejrzałem sie ale Lucy nie było.
- Dziwne
Zeskoczyłem z okna i udałem sie do mieszkania. Do gildi nie pójdę bo nie chce słuchać tego że niby kocham Lucy. Może i lubię z nią przebywać i chce ją chronić ale to nie znaczy ze ją kocham.. CHYBA. A jeśli ja ja kocham to co wtedy ona mnie znienawidzi. Dość tego myślenia Natsu bo mi głowa wybuchnie . Nie zauważyłem ze już jestem pod mieszkaniem. Wszedłem do niego i rzuciłem na hamak. Zapadłem w sen.
- Natsu! Obudź sie!
- Co sie  stało Happy ?
-wiem gdzie jest Lucy!
Zeskoczyłem z hamaku.
-Gdzie ?
- U Porlyusie
- Dlaczego coś jej się stało?
- Tego już nie wiem była u nas Porlyusie i powiedziała ze jest u niej.
- Happy to lecimy
Happy złapał Natsu i polecieli w strunę domu Porlyusie.
Wylądowali a Natsu wbiegł do mieszkania kobiety,

Ciąg dalszy nastąpi w rozdziale 10!
Gomen za to ze tak późno ale i tak mało kto to czyta .\
to tak rozdział miał być cały inni i nudny ale jak napisałam pierwsze zdanie to nagle mnie olśniło na taki przebieg wydarzeń . Podoba sie ? a i jeszcze raz gomen za błędy i brzydkie zdania. Pozdrawiam  i czekam na komentarze



                
        

niedziela, 18 stycznia 2015

                                               
Przepraszam miałam dodać wczoraj rozdział ale nie mogłam, a w ramach przeprosin dodałam one shot.
Zachęcam do dodawania komentarzy i zamawiania one shot. Miłego czytania :)
  


W pięknym zamku żył król ze swoim synem księciem Greyem. Pewnego dnia król rzekł;
- Drogi synu, ponieważ zbliżają się twoje osiemnaste urodziny czas abyś zaczął szukać żony.
- Dobrze ojcze.  
- Słyszałem, ze na Smoczej Górze jest zamek w którym uwiezione są dwie księżniczki. Lecz uważaj bo wejścia do niego strzeże smok! 
- Dobrze będę uważał. 
Rzekł książę po czym wyruszył. 
       Smocza Góra    
 Na samym szczycie wielkiej wieży, w dużej dwuosobowej komnacie przy okrągłym stole siedziały dwie piękne dziewczęta. 
- Oh, Lucy, siedzimy tu 7 lat.
Odparła niebieskowłosa.
- Tak Juvio możliwe, że zostaniemy tu na zawsze.
Odpowiedziała jej zrozpaczona blądwłosa.
Po dłużej chwili milczenie blądwłosa odparła.
- Idę do kuchni coś przygotować.( mogą swobodnie poruszać się po zamku )
- Dobrze.
Lucy w drodze do kuchni zdecydowała że zajdzie do smoka by dotrzymać mu towarzystwa.
- Witaj Natsu.
Powiedziała do przykutego magicznym łańcuchem smoka.
-Witaj księżniczko.
- Przykro mi ale obiecałam Juvi, że przygotuje śniadanie jak wrócę  dłużej porozmawiamy.
- Aye, sir.
Lucy szybko przygotowała kanapki i zaniosła do pokoju, Zdążyła położyć talerz na stole, gdy nagle usłyszała hałas z dołu.
- Słyszałaś to?- spytała Lucy
- Tak, chodźmy to sprawdzić.
Zeszły do wielkiego holu  i zobaczyły, że jakiś mężczyzna chce zranić mieczem smoka ( ktory nie chciał zrobić mu krzywdy spokojnie stał czekając na śmierć) 
- Stój!
Krzyknęła Lucy ale za późno. Miecz ugodził smoka w lewą pierś. Smok upadł, a Lucy ze łzami w oczach pobiegła do smoka. 
- Jestem książę Grey i przyszłem was uratować przet tym niegodziwym smokiem.
- Tak?!
Lucy wstała i uderzyła pieścią w twarz księcia, który pod wpływem uderzenia upadł.
-Lucy? On chciał dobrze, on nie wiedział.
Powiedziała Juvia i podbiegła do Greya.
- Ale o co chodzi?
- O to że smok był dobry, nie widzisz że przypięty jest magicznymi łańcuchami? On miał bronic aby tu nikt nie wszedł, a my trzymane jesteśmy przez pole siłowe i wyjść możemy tylko z kimś z zewnątrz.
-Aha, najmocniej przepraszam! 
- Co mi z twoich przeprosin, one nie zwrócą mu życia! 
-Pocałuj go ! - krzyknęła Juvia.
- Co ?
-No pocałuj go widać ż coś do niego czujesz. A spróbować nie zaszkodzi.
- Ehhhhhh, no dobrze 
Lucy podeszła do smoka i pocałowała go. Smok zaczął mienić sie złotym światłem. Wszyscy zasłonili sobie oczy. Gdy blask znikł ujrzeli różówowłosego mężczyznę.
- Yo!
Powiedział.
- Kim ty jesteś ?- spytała Lucy.
- No jak to kim, Natsu.
-Co?
- No zrzuciłaś ze mnie klątwę.
- No to teraz możemy wracać- powiedział Grey.
- Czekaj 
Natsu pobiegł na górę by po chwili wrócić z talerzem  jedząc kanapki. Wszystkim opały szczeki. 
- No co nie chciałem żeby sie zmarnowały.
Wszyscy wybuchli śmiechem. 
     2 miesiące później
Grey ożenił sie z księżniczką Juvią i razem sprawowali słuszne rządy w królestwie Fiore. A Lucy i Natsu, także ożenili sie i władają wspólnie w królestwie z którego wywodzi sie Lucy. I cała czwórka żyła długo i szczęśliwie.

                                                                                                ~ Hoshi ( czyli moja siostra )
Czekam na komentarze czy sie podobało.


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 8

                    Lucy 
Po kolacji składającej się z ryb szliśmy we trojkę do domów.
- Lucy odprowadzić cię do domu?
- Nie Natsu  nie trzeba dam sobie radę.
- Na pewno?
-Tak nie jestem małą dziewczynką
Odwróciłam się i poszłam w stronę domu. Było ciemno, zimno i do tego szłam przez las. Usłyszałam ze w krzakach coś sie rusza. Szybko wyciągam klucz Lwa. Zza krzaków wyleciał lekko przytomny chłopak. Blondyn o niebieskich oczach,  ubrany w kozule z niebieskim krawatem i czarne spodnie.
Lucy podbiegła do chłopaka.
- Hallo słyszysz mnie?
-Lucy ?
- Skąd znasz moje imię?
-Nie żartuj - kaszlnął wypluwając  sztruszke krwi-  nie poznajesz mnie- zaśmiał sie zakłopotanie.
- Nie pamiętam cie.
Widać było ze ta informacja go zasmuciła. widać było ze jest z nim źle. Gdzie niegdzie rany kłute, przecięcia siniaki połamana ręka. Pomału tracił przytomność.
- Ej nie zasypiaj- wstała, mocniej zacisnęła klucz w ręce i krzykła- Otwórz się bramo Lwa - Loki
-   Witaj Lucy, w czym ci mogę pomóc?
- Weź tego chłopaka szybko na ręce i chodź do gildi .
Loki wziął chłopaka na ręce i pobiegliśmy do gildi.
- Lucy nie czuje czy oddycha.
- Połóż go na ziemi i biegnij po pomoc najlepiej po Porlyusie, mieszka najbliżej. po moich słowach pobiegł po kobietę a ja sprawdziłam czy nieznajomy oddycha.
Wystraszyłam się nie oddycha zaczęłam go reanimować dopóki nie wrócił mu oddech. Usiadłam i  ułożyłałm jego głowę na swoich nogach. Po pięciu minutach Loki przebiegł z  Porlyusie. Zbadala jego stan zdrowiaa i kazała zabrać go do swojego domu. Zanim doszliśmy do jej domu jego stan się pogorszył.  Weszliśmy do jej domu, gwiezdny duch położył chłopaka na łóżku gdzie kazała kobieta. Wygonila go i zamkła dzwi. Loki podszedł do  Lucy.
- Lucy idź do domu
- Nie mogę, musze się dowiedzieć skąd mnie zna
-Ale on się obudzi dopiero jutro.
- Dziękuje ze się o mnie martwisz ale zostane a ty juz wracaj.
Po tych słowach wrócił do swojego świata. Siedziałam na brazowej kanapie, niedaleko niej były dwa takiego samego koloru fotele.  Przed kanapom byl ładny szklany stolik. Usłyszała ze dzwi się otwierają w drzwiach stała kobieta.
- Nie idziesz do domu ?
- Nie chciała bym zostać dopóki się nie obudzi,  mogła bym?
- Niby tak ale odrazu jak się obudzi i z nim po gadasz idziesz z stąd.  Zrozumalas?
- Tak


Kim był nieznajomy?  Dlaczego Lucy go nie pamięta ? Czy dzięki niemu dowie się coś o sobie?  PYTANIA NA TE PYTANIA W NASTĘPNYM ROZDZIALE! !
Hura już 100 wyświetleń a dokładnie 107. Płacze ze szczęścia ze ktoś czyta mojego bloga. Jak ktoś chce   one shoty to niech pisze w komentarzach a ja postaram się coś fajnego wymyśłeć i wrzucić na bloga. Pozdrawiam :D

niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 7

     Grey    

Obudził mnie kobiecy śmiech.  Niechętnie otworzyłem oczy, spojrzałem na Juvie która odziwo spała.  Rozejrzalem się po pokoju nikogo nie było. Spojrzałem na podłogę gdzie Lucy tarzala się ze smiechu po podłodze.
- Lucy czemu się śmiejesz? - zapytał Grey
Lucy gdy usłyszała ze coś do niej mówię wytarła z kącików oka łezki i usiadła poturecku.
- No bo ty ha ha leżałeś przytulony do Juvi i się śliniłeś haha.
Siedzący Grey na łóżku obrócił się i spojrzał na śpiąca Juvie. Obrazu zrobił sie czerwony
- Wcale że nie!
- Ta teraz nie zaprzeczaj swoje widziałam. Na stoliku masz jedzenie dla ciebie i dla Juvi.
- Dzięki
- Jeżeli Juvia nie będzie mogła dać sobie rady to ją nakarm.
Po tych słowach wyszła zamykając dzwi. Po kilku minutach zjadłem patrząc się na Juvie.
Długo się nie budziła. Może ja obudzę?
- Grey czemu się tak dziwnie patrzysz?
- Yyy, jesteś głodna?
- Tak
 Wstałem i podałem Juvi talerz z jedzeniem i sztućce
- Dasz rade sama - Zytalem
- Tak spróbuję
 Juvia nie zdążyła wziąść nawet łyżki z jedzeniem a cała jej zawartość spadła na nią.
  - Pomogę ci.
Wziąłem on niej łyżkę i ja karmiłem. Po wykonanej czynności wstałem i poszłam do dzwi.
- Ja zaraz wrócę, ide odnieść talerz
- Dobrze.
Po tych słowach otworzyłem dzwi. Chciałem wyjść lecz pod nogi wylecieli mi Lucy i Natsu
- Co wy tu robicie?
- Yyy no bo wiesz... - Zaczęła Lucy
- Lucy chciała was podsłuchiwac i zobaczyć czy dasz sobie radę
- Natsu ! Miałeś nie mówić. - po czym uderzyła go w głowę.
-He he. Daj te talerze.  My je  odniesiemy
Wzięła odemnie talerze i pociągła Natsu i pobiegli na dół.

            Lucy          

Szłam z Natsu na dół.
- Natsu ty debilu jak mogłeś nas wydać
- Przepraszam Lucy, chodź na rybki w razie przeprosin
- Dobrze to ty idź przed gildie  a ja zawołam Happego i odniosę talerze.
- Dobrze czekam przed gildia.
Poszłam po Happego. Stał obok Charle. Podeszłam do Happego
- Happy chodź na ryby ze mną i z Natsu
- Jak z tobą to ja nie idę .
-Oj happy chodź
Wzięłam go za ogon i ciągłam go aż do dzwi.  Gdy  zobaczył Natsu szybko do niego poleciał i krzyczał
- Natsu ! LUCY MNIE BIJE
-Wcale że nie
Chwile się jeszcze klucilismy i poszliśmy razem na ryby.